Janosch – wielkie odkrycie

On 30 kwietnia 2015 by agablazy

Janoscha pamiętam ze swojego dzieciństwa. Widziałam jego obrazki na zeszytach, piórnikach i naklejkach u mojego kuzynostwa w Niemczech. Nie miałam pojęcia co to takiego, ale uwielbiałam te postaci. Fascynowały mnie nie tylko dlatego, że były zagraniczne, nowe, inne… Było w nich coś takiego, że jako dziecko bardzo je polubiłam. W Polsce były to czasy naklejek jednokolorowych (głównie czerwonych serduszek albo literek i cyferek) stąd te „zachodnie”, śliczne, kolorowe -wyjątkowo wpadły mi w oko.

Jako dorosła natknęłam się na polskie wydanie książek Janoscha i nie mogłam się oprzeć. Nie tylko z powodu wielkiego sentymentu… Największy zachwyt nastąpił po przeczytaniu wywiadu z autorem. Tego samego dnia zamówiłam dwie książki- klasyk pt.: „Panama” oraz „Miś i Tygrysek idą do szkoły”

Janosch „Panama” i „Miś i Tygrysek idą do szkoły”

wydawnictwo: Znak

Janosch-27

Wspomniany wcześniej wywiad poruszył mnie szczególnie, kiedy dowiedziałam się, że Janosch pochodzi z Zabrza. Wychowywał się na familokach. I tu nastąpiło wielkie odkrycie – te zagraniczne postaci nie są zachodnie – są nasze. Są moje! – chciało mi się krzyczeć, bo choć nie mówię dobrze gwarą, uważam się za wierną Ślązaczkę. Jaka była moja radość kiedy okazało się, że Miś i Tygrysek są autorstwa pana, który na pytanie skąd pochodzi czy jakiej jest narodowości, odpowiada – Ślązakiem. Pomysł na stworzenie tych postaci powstał w jego głowie, kiedy był jeszcze dzieckiem. Ponura dzielnica Zabrza, sprzyjała wymyślaniu wyimaginowanych przyjaciół. Janosch wraz ze swoją rodziną został wysiedlony do Niemiec w latach 40tych. Mieszkał, studiował i pracował w Monachium. Tam też został wyrzucony z Akademii Sztuk Pięknych. Zyskał sławę jako uzdolniony rysownik. Jest niesamowicie barwną postacią. Anarchistą, heretykiem.. I tutaj się zatrzymam – wszystkich chętnych i ciekawych jego życia odsyłam do biografii (tutaj).

Tymczasem przejdźmy do jego dzieł. Wybrałam dwie części. Pierwszą o przygodach Misia i Tygryska, którzy wyruszają w podróż do Panamy oraz drugą o tym, jak nasi bohaterowie idą do szkoły. W obydwu częściach wspaniałe ilustracje. W pierwszej poznamy bliżej obydwie postacie, w drugiej znajdziemy między innymi słowniczek (ale jaki!!! na przykład pod literą „k” czytamy podpis: „kryminalistka Krystyna”) czy proste przepisy na potrawy. Każda zdumiewa na swój sposób. W pierwszej ilustracje zaskakują ilością detali (czasem są to drobne rysunki a czasem ilustracje zajmują dwie strony), w drugiej części zachęcają do liczenia (np gwoździ czy ryb w jeziorze) i czytania. Dzięki Misiowi i Tygryskowi poznajemy też główne zasady ruchu drogowego (! ale jak on to ładnie narysował) i nauczymy się przyrządzić kolację.

Sprawdziłam obydwie książki, czytając je swoim kilkuletnim bratanicom. Co ja mówię… czytając je ze swoimi bratanicami. To jest niesamowita przyjemność rozmawiać o literach nie: „o jak osa” ale: „h jak hejże ha!”.  No i te rysunki- nie może być nudno.

Czapki z głów. Pan Janosch jest moim idolem. I nie przesadzę, jeśli dodam, że już od czasów dzieciństwa.

ciekawe ilustracje dla dzieciJanosch ilustracjedobre ilustracje dla dzieci wyjątkowe książki dla dziecidobre polskie książki dla dzieciwyjątkowe książki dla dzieciJanosch książki dla dziecinauka liter dla dziecinauka liter dla dzieciciekawe ilustracje dla dziecipierwszy słownik dla dzieckaJanosch ilustracjedobre ilustracje dla dzieciJanosch książki dla dzieciJanosch książki dla dzieci

podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *