„Mysi Domek. Sam i Julia”

On 19 czerwca 2015 by agablazy

Domek… I natychmiast czujemy coś miłego- bo i rodzinnie, i coś lalczynego, i trochę baśniowo.

„Mysi Domek. Sam i Julia”

Karina Schaapman, wydawnictwo: Miedia Rodzina

Tym razem mamy okazję zajrzeć do „Mysiego Domku” i już okładka wyznacza właściwą perspektywę: zaglądamy do wnętrza z góry, a lokatorzy są maleńcy, zewsząd otoczeni schodkami, które prowadzą do różnych drzwi. Niektóre są uchylone i zapraszają…światłem. Wewnętrzna wyściółka okładki wprowadza nas do środka- ale wciąż jesteśmy obserwatorami. Widzimy jednocześnie wiele pomieszczeń i wielu lokatorów zajętych codziennymi domowymi pracami- myszki podlewają kwiatki, składają pranie, piją herbatkę. Mamy ochotę przypatrzeć się setkom szczegółów w tych miniaturowych scenkach, takie są interesujące i po prostu… ładne! Jednak jeszcze nie zaczęliśmy czytać! Kolejne strony pozwalają nam naprawdę wejść do Mysiego Domku- nareszcie widzimy bohaterów z bliska. Czyżby zadziałała magia i staliśmy się na chwilę maleńcy? Dokładnie widzimy mysie mieszkania i wszystko, co w nich umieszczono, nawet najdrobniejsze przedmioty. Wiernie naśladują te dobrze nam znane, ba, są nimi!Serwetki i filiżanki, meble i pralka, gazety i książki, zabawki i patelnia…ile tu tego! Wśród nich Sam i Julia. Nieoczekiwanie- znajomi. Bo przecież bardzo zwyczajnie spędzają czas: pomagają mamie w praniu, opiekują się rodzeństwem, odwiedzają sąsiadów i krewnych, kupują ciasteczka. Czasem chorują na ospę albo boją się „ducha”. Mają swoje schowki i sekrety. Nie zawsze wszystko im się udaje. Na pewno są prawdziwymi przyjaciółmi ciekawymi świata, otwartymi wobec innych (np. szanują Szmaciarza, a u cioci Sama świętują szabat).

Kiedy w Mysim Domku zapada wieczór i życie zamiera w przyćmionym świetle, wierzymy mamie Julii bez zastrzeżeń: „Jutro też będzie dzień”. Dzień pełen niby zwyczajnych, ale tak sympatycznych zdarzeń- na kilku piętrach, w pokoikach z tapetami w różne wzorki, w swojskim rozgardiaszu zabawek i znajomych opakowań… Tak, chcemy tu wrócić.

Dalsze przygody czekają. „ Wymyśliła, wykonała i napisała” je wszystkie: Karina Schaapman. Zaprojektowała domek, zbudowała go ze starannie dobranych materiałów, uszyła sympatycznych lokatorów. Świat sfotografowany przez Tona Bouwera wprowadza nas w klimat filmów animowanych – zatrzymuje swój rytm w stop- klatkach, a przecież tyle w nich się dzieje, że wyobraźnia z łatwością je ożywia. Równie dynamiczny charakter mają opowiedziane przez autorkę historyjki z mysiego (?) życia. Zajmują po kilka- kilkanaście linijek. I choć mama Julii mówi, że „Bajki to najlepsze lekarstwo”, największą przyjemność znajdujemy tu w smakowaniu realnej codzienności…

Mysi Domek media rodzina media rodzina media rodzina media rodzina media rodzina media rodzina

podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *