nałóg

On 2 kwietnia 2013 by Gosieńka
Z istnienia nałogu babcia zdała sobie sprawę całkiem niedawno. Do tej pory myślała: hobby, sposób życia, przyjemność. Każdy na coś wydaje pieniądze. Bywa, że na to „coś” mu brakuje i wtedy czuje się z tym źle. Babcia zwykle sobie z tym radziła. Najczęściej korzystała z dostępnych pożyczek.

Zaczęło się niewinnie, ale już za pierwszym razem była w tym odrobina szaleństwa.Ten dreszczyk niepokoju, żeby nikt się nie dowiedział, jeszcze nie teraz. Zwłaszcza dzieci. One też miały zostać wciągnięte. Tak jeszcze nikt znajomy nie robił. A babcia i dziadek owszem. Potem już regularnie. Indywidualnie lub zbiorowo. Zwykle bez wcześniejszego planu, choć zdarzało się i z nim. Jakaś przelotna myśl, impuls.Potem niepokój, wahanie, wątpliwości i…decyzja. Tak, zrobimy to. Bo babcia robiła to zawsze z dziadkiem. Nigdy nie żałowali. Owszem, nałogi kosztują. Ten na szczęście nie niszczy zdrowia. Babcia jest gotowa dać głowę, że wręcz przeciwnie. Za każdym razem czuje się lepiej, przybywa energii, a ludzie mówią, że promienieje. To świetne sampoczucie pojawia się już na samym początku, nie ma wstępnego stresu ani też etapu „kaca”. Po wszystkim babcia wraca do rzeczywistości bardzo pozytywnie do niej nastawiona, bo…już jej chodzi po głowie następny raz…

O, tak, przeszło babci przez myśl, że to dowód złych skłonności- do ucieczki od rzeczywistości, od problemów codzienności. A, niech tam. Ale ileż przy tym przyjemności!

Kiedy naprawdę zaczęło brakować środków, babcia posmutniała. Jako osoba niepozbawiona zdolności realnej oceny sytuacji wytłumaczyła sobie / i dziadkowi/, że jeśli nie teraz, to może jeszcze kiedyś. Trzeba się ograniczyć, przecież pozostają inne atrakcje. Inni i do takich nie mają dostępu. A najlepiej z tym skończyć raz na zawsze i basta.

Jednak to było ponad jej siły. Babcia ukradkiem śledziła sytuację- tak, w przyszłości to się powinno udać, choćby tylko jeszcze raz…Rozgoryczona i rozdrażniona patrzyła na kolejne umykające sprzed nosa okazje: jedną, drugą…Aż w końcu…Pierwszy nie wytrzymał dziadek. To on podjął decyzję. Był tak zaaferowany, że nawet nie dostrzegł perfekcyjnego przygotowania babci do tematu…Ona myślała o tym wcześniej!

Zaczęli około ósmej rano w pochmurny zimowy dzień.Już byli szczęśliwi. O północy wsiadali do samochodu, a rankiem opuścili pokład samolotu w gorącej,  pustynnej krainie boga słońca.Zrobili to znowu.  Nałogowcy, którzy naprawdę chcieli przestać, ale im się nie udało. Na szczęście.

Ania Sz. /lat 6/

podziel się!

One Response to “nałóg”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *