niedocenione

On 2 lipca 2013 by Gosieńka
O, nie- nie babcie. W każdym razie Babcia czuje się doceniona, dopieszczona nawet…

Tym razem Babcię porusza niepojęte dla niej niedocenianie…przedszkola. Na co dzień z bliska obserwuje stresy rodziców zatroskanych o to, czy dziecko dostanie się do przedszkola i do którego? Jak daleko trzeba je będzie tam wozić? Do której będzie czynne? Ile się zapłaci za dodatkowe godziny, a ile- za dodatkowe zajęcia? Czy w ogóle takie będą oferowane? Na jakim poziomie? Czy można liczyć na dodatkowe atrakcje /baliki, festyny, wycieczki/ ? W cenie? Czy kadra pedagogiczna wzbudzi zaufanie rodziców i sympatię przedszkolaków? Czy dzieci bedą chętnie wchodziły do swojej sali i oszczędzą rodzicom trudnych pożegnań? Czy będą wracały uśmiechnięte, pełne nowych pomysłów, bogatsze o różne umiejętności? A może zmęczone nudą? Czy dostaną zdrowe, smaczne posiłki? A co z wakacjami? Które przedszkole będzie dyżurowało w lipcu, a które w sierpniu? Wszystkie te pytania spędzają rodzicom /i wielu babciom/ sen z powiek.

Trudno uwierzyć, ale Babcia zna miejsce, w którym rodzice mają zupełnie inne problemy. W tym miejscu działa /państwowe!/ przedszkole, w którym dzięki realizacji unijnego projektu za symboliczną odpłatność /80 zł miesięcznie/ dzieci otrzymują imponujący pakiet zajęć /planowych i dodatkowych/, dwa posiłki, co najmniej dwie wycieczki autobusowe w miesiącu i inne atrakcje /np. spartakiada międzyprzedszkolna, ognisko z rodzicami/. Kadra- zrównoważona wiekowo i szczerze zaangażowana- dba o atrakcyjne spędzanie czasu w przedszkolu i na pobliskim- chociaż nie przedszkolnym- placu zabaw. Grupy są małe, liczą maksymalnie 12 dzieci. Część z nich może korzystać ze szkolnego autobusu i rodzice nie muszą ich dowozić z bardziej oddalonych domów. Rodzice zapraszani na przedszkolne uroczystości mogą podziwiać nie tylko nowe umiejętności swoich pociech, ale widoczny wkład pracy ich opiekunek /różnorodne dekoracje, rekwizyty, opracowane i przećwiczone piosenki i układy taneczne/.Sielanka…W czym więc problem? Trudno zgadnąć.A jednak: do przedszkola przychodzi codziennie kilkoro dzieci. Niektóre pozostałe dołączają w dni wycieczek. Nie zawsze ich rodzice regulują /symboliczne/ czesne. Na zebraniu wzruszają ramionami- po co dzieciom przedszkole w lipcu? dyplomy końcowe? ksiażeczki? a nie można bez tego? a nie macie na to funduszy? moja  nie będzie chodziła…mój też nie…

Babcia jest pewna- ci sami rodzice za jakiś czas się naburmuszą: no tak, nasze dzieci nie mają takich możliwości, jak te z miasta…a my nie mamy pieniędzy na te wszystkie zajęcia, nie stać nas, zawsze mamy pod górkę.

Kochani, do tego przedszkola z każdej strony podchodzi się z górki ! Doceńcie je! A zresztą…nie przenoście nam stolicy, ale przenieście to przedszkole gdzie indziej. Kto takie chce?

„Moje wymarzone gniazdko” Jeremi /lat 5/.

 

podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *