„Sztuka latania” – Jan Bajtlik

On 4 maja 2015 by agablazy

Już od dłuższego czasu podziwiam prace Jana Bajtlika (najbardziej lubię jego plakaty, np „weź się do kupy”) i stąd byłam bardzo ciekawa jego książki pt. „Sztuka latania”. Kiedy tylko do mnie dotarła, przeczytałam ją łapczywie w biegu. I od razu pojawiły się we mnie mieszane uczucia. Wróciłam do niej jeszcze parę razy i nadal nie byłam pewna, czy dobrze ją odbieram. Dopiero spotkanie z Iwoną (która również pisze dla nido-art.com) sprowokowało wielką dyskusję na jej temat.

„Sztuka latania” Jan Bajtlik

wydawnictwo: Hokus Pokus

sztuka latania

A: Iwona powiedz mi, czy ta książka się dobrze kończy?

I: Wiesz, cieszę się, że o to pytasz, bo na tym właśnie polega niezwykłość tej książki, że trudno jest na to pytanie odpowiedzieć.

A: No właśnie, moje mieszane uczucia wzięły się stąd, że ilustracje mnie zachwyciły. Każda jedna mnie urzekła, nie mówiąc o tej czcionce.. Ale ta końcówka? nie rozumiem: czy tylko ja ją źle odczytuję?

I: Kiedy pierwszy raz ją przeczytałam, poczułam na końcu ogromne rozczarowanie. Ale JAK TO? pomyślałam, poczułam żal, że ktoś odbiera marzeniom ich wyjątkowość…

A: Tak, ja tak samo się poczułam, bo marzenia mają dla mnie ogromne znaczenie. A tu nasz pingwin tonie?

I: Za pierwszym razem pomyślałam ze tonie, za drugim już nie..

A: No ale widziałaś obok tą wielką, straszną rybę?

I: Rozmyślam teraz tylko- może ta ryba jest symbolem tego, że spełnianie marzeń nie jest takie proste, jest ceną za jego spełnienie? Ilustracje budzą mój niepokój i choć za drugim podejściem stworzyłam sobie optymistyczną wersje tekstu, to ilustracje trochę mi w tym przeszkadzają. Pomyślałam też, że on szukając czegoś wielkiego, niemożliwego, poczuł być może pierwszy raz przyjemność z czegoś oczywistego.

A: No to może wróćmy do początku tej książki. Jest sobie pingwin i bardzo chce się nauczyć latać… Spotyka na przykład zieloną gęś, ale ona nie może mu pomóc.

I: Chciał też wystrzelić się z armaty, ale się biedak tylko połamał.

A: I to jest fajne, że on próbuje. Mimo, że mu się nie udaje, to próbuje dojść do celu.

I: Tak, wyruszył po swoje marzenia, to częsty motyw w książkach, ale w tym pingwinie jest coś wyjątkowego.

A: Mówisz o tym jaki on jest poważny i elegancki?

I: Tak i jest taki po prostu jak my.

A: Taki jak my – ludzie?

I: Tak, dokladnie tak! Często mamy marzenia i nieważne czy się spełniają czy nie, ważne że je mamy i próbujemy… tak jak ten mały pingwin. I wiesz? też chciałabym latać.. i co robię? jeżdżę rowerem :)

A: Tak, ale wiesz, ja się zastanawiam czytając tą książkę z dziećmi i rozmawiając z nimi o niej, jak wytłumaczyć to zakończenie. To znaczy: czy to jest niepowodzenie? Bo pewnie nie wszystkie dzieci tak ją odbierają. Może to tylko moja wrażliwość .. i lęk na widok tej ryby na ostatniej ilustracji.

I: Nie! Na pewno nie jest to niepowodzenie.

A: To znaczy, że jednak leciał ten kawałek zanim wpadł do morza? Czyli- udało mu się?

I: On odkrył coś nowego, coś czego wcześniej nie czuł, Może to było to czego szukał?… Myślę, że warto było, nawet pomimo spotaknia z tą rybą. Podjął ryzyko.

A: Oj tak, zgadzam się z Tobą, że to jest bardzo pozywtyne. Coraz bardziej przekonujesz mnie do tego, że ona jednak ma happy end! A fakt, że tyle o niej rozmawiamy, że pozostawił nas Pan Bajtlik z takim zakończeniem, też świadczy o tym, że książka jest wyjątkowa.

I: Może musimy zapytać autora co miał na myśli?

A: Chciałabym móc zapytać, ale wiesz co… chyba powinnyśmy zapytać dzieci. Jak najwięcej dzieci!

I: Tak koniecznie! dzieci wiedza lepiej:)

A: Czy są tu jakieś dzieci? Jeśli mieliście okazję przeczytać tą książkę to napiszcie w komentarzu pod wpisem co Wasze dzieci (i Wy) o niej myślicie!

I: Myślę, że jeszcze nie raz będziemy rozmawiać o odważnym pingwinie, który sie nie bał.

A: Tak… i o tych kolorach i rysunkach. Czerwona czapeczka, zielona gęś.. i to „napryskane”, piękne morze.

I: Wiesz, sama jeszcze nie wiem tak do końca co czuję i co myślę, kiedy przewracam strony tej krótkiej historii. Niezależnie od tego, jak ona się kończy, jednego nas uczy: „że trzeba szukać niemożliwego, żeby osiągnąć to, co możliwe”.

A: Ech… masz rację, to bardzo dobre przesłanie… I dla pingwinów i dla ludzi.

dobre ilustracje dla dzieci dobre polskie książki dla dzieci dobre polskie książki dla dzieci dobre polskie książki dla dzieci sztuka latania jan bajtlik sztuka latania wydawnctwo hokus pokus jan bajtlik ciekawe ilustracje dla dzieci wyjątkowe książki dla dzieci ciekawe ilustracje dla dzieci jan bajtlik

podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *